./index.php?sid=1d76bb84de0ef5f952925833f0006213CSIPS




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: sobota, 14 lutego 2009, 11:49 
Offline
ppłk.
ppłk.
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 9 lipca 2005, 21:41
Posty: 1112
Lokalizacja: Monte Carlo
Kto jeszcze stoi za zabójstwem Olewnika?
NOWE DOWODY WS. UPROWADZENIA BIZNESMANA
Pojawiły się nowe dowody w sprawie śmierci Krzysztofa Olewnika. "Dziennik" dotarł do dokumentu, który może mieć kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia roli Jacka K. i zbadania nowych, nieznanych do tej pory, wątków sprawy. Na podstawie analizy bilingów z 2003 roku policja stwierdziła, że przekazaniem okupu kierował Andrzej A., powiązany z grupami przestępczymi z Pruszkowa. Z kolei "Gazeta Wyborcza" wskazuje poszlaki dotyczące związku Jacka K. z tragedią Olewnika.
Jeżeli doniesienia "Dziennika" się potwierdzą, oznacza to, że za porwaniem Olewnika stoją też inne osoby. Wśród nich Jacek K., wspólnik Olewnika, do którego według bilingów dzwonił po porwaniu w 2002 roku Andrzej A.

Z kolei według "Gazety Wyborczej" są poszlaki, które wskazują na związek Jacka K. ze sprawą Olewnika.

Porwane bmw

Jacek K. rzekomo odkrywa porwanie, ale był widziany przed domem Olewników dwie godziny wcześniej. Porywacze wiozą Olewnika skradzionym bmw Jacka, które zazwyczaj posiadało specjalne zabezpieczenia. W chwili porwanie zabezpieczenia zostały sforsowane w kilka minut...

Tylko bez przebierańców

Rodzina Olewników podejrzewa, że Jacek K. przekazywał porywaczom szczegół z rodzinnych narad, w których uczestniczył. Chodzi między innymi o sytuacji, do jakiej doszło w momencie kiedy porywacze chcieli otrzymać okup. Zażądali wówczas, aby okup przywiozła żona Krzysztofa Iwona. Siostra porwanego zaproponowała, że to ona pojedzie z pieniędzmi, tylko ubierze i uczesze się tak, jak żona porwanego. Następnego dnia przez telefon Krzysztof mówił: "tylko żeby nie jechali żadne przebierańce" (nagranie to zarejestrowano na taśmie).

Anonimowy donos

Kolejną poszlaką jest anonimowy telefon, który policja w Płocku otrzymała kilka dni po spotkaniu: jesteśmy kolegami Krzyśka - w sprawę zamieszany jest Krzysztof K. Podobny telefon otrzymała żona porwanego.

Stal z Krupostalu

W sprawie porwanie pojawia się również wątek wspólnej firmy Krupostal, którą Krzysztof prowadził razem z Jackiem K. Świadek widział jak Jacek K. rozmawiał z szefem gangu o handlu stalą - a właśnie tą branżą zajmowała się firma. Ojciec Olewnika mówił w 2001 roku "GW", że firma nie spełniała jego oczekiwań odnośnie zysków. - Podejrzewałem wraz z Krzysztofem, że Jacek może nas kłamać lub obracać stalą pochodzącą z przemytu. Postanowiłem zinwentaryzować firmę. K. odmówił kontroli - dodał Włodzimierz Olewnik. Jacek K. twierdzi, że ma papiery po kontroli urzędu skarbowego, które wskazują, że "lewizny nie było".

Wybraniec porywaczy?

Wątpliwości budzi również fakt, że to właśnie K. woził okup porywaczom. Jacek K. w czerwcu 2008 roku powiedział dziennikarzom "GW", że kontaktował się z gangsterami ponieważ szukał Krzysztofa Olwenika, a okup woził, bo został wskazany do tego zadania przez porywaczy.

Na tropie nowych sprawców

Jak policja natrafiła na ślad Andrzeja A.? Śledczy zanalizowali bilingi połączeń telefonów w lipcu 2003 r. w okolicy, w której w Warszawie doszło do przekazania okupu porywaczom.

Spośród 790 tys. połączeń policyjny program komputerowy wytypował cztery podejrzane. Z analizy wynika, że operacją przekazania okupu kierował Andrzej A., powiązany z grupami przestępczymi z Pruszkowa. Robił to za pośrednictwem dwóch osób, które śledziły samochód z okupem. Jacek K. został aresztowany w piątek ze względu na karę do ośmiu lat która grozi mu za udział w porwaniu. Sąd obawiał się również, że może on utrudniać śledztwo.

Kontakty z żoną herszta

Według "Dziennika" z policyjnej analizy wynika także, że A. miał kontakty z żoną Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy. Jednak to nie wszystko. Andrzej A. prowadził też rozmowy z Rafałem K. "Farbowanym", bandytą z grupy mokotowskiej. "Farbowanego" i młodego Olewnika łączyła bliska znajomość z Izabellą L. Ta zeznała w śledztwie, że K. wiele razy pytał ją o Olewnika.

Jak się okazuje, analiza billingów Andrzeja A., który z Łeby miał kierować przekazaniem okupu, udowodniła dodatkowo, że miał kontakty ze złodziejem Maksymilianem Z., specjalizującym się w kradzieżach bmw. Złodziej ten przed uprowadzeniem dzwonił do Krzysztofa Olewnika, a po uprowadzeniu do jego wspólnika Jacka K. To oznacza, że Jacek K. miał kontakty z ludźmi zamieszanymi - według policji - w porwanie.

kg eko/bea ram

KOMPUTEROWY PROGRAM ODSŁANIA KULISY TRAGEDII
sobota 14 lutego 2009 07:10
Za porwaniem Olewnika stał "Pruszków"?

W uprowadzenie Krzysztofa Olewnika zamieszani są warszawscy i pruszkowscy przestępcy. Kontaktował się z nimi Jacek K., aresztowany wspólnik zamordowanego. DZIENNIK dotarł do sensacyjnej analizy, która rzuca zupełnie nowe światło na sprawę Olewnika.
24 lipca 2003 r., dziesięć minut po godz. 23, Danuta Olewnik po długim krążeniu po Warszawie, instruowana przez telefon przez porywaczy, zrzuca płócienną torbę z wiaduktu Trasy Toruńskiej w Warszawie. W torbie jest 300 tys. euro okupu za uwolnienie Krzysztofa Olewnika. "Oddajcie mi brata! - krzyczy i po dłuższej chwili wraca do samochodu. Porywacze, znani dziś z nazwiska i skazani członkowie bandy Wojciecha Franiewskiego, zabierają okup i spokojnie odjeżdżają. Policjanci nikogo nie łapią. Nie mają żadnych śladów.
Dokładnie trzy lata później w Biurze Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji powstaje sensacyjna analiza na temat tego wydarzenia. Z 14-stronicowego raportu, którym dysponujemy, wynika jasno, że w operację przejęcia okupu byli zaangażowani pruszkowscy przestępcy. Co ważniejsze, bandyci mieli kontakty z Jackiem K., aresztowanym w środę przyjacielem i wspólnikiem Olewnika.
Skąd to wiadomo? Za pomocą programu komputerowego policjanci przeanalizowali 790 tys. połączeń telefonicznych. Program sprawdzał, kto i jak często rozmawiał i wysyłał SMS-y, jak logowały się telefony w stacjach przekaźnikowych (BTS) telefonii GSM położonych w okolicy miejsca przekazania okupu. Spośród gigantycznej liczby danych program wyłowił cztery numery telefoniczne. Kluczowy, jak wynika z analizy, należy do Andrzeja A. Policjanci wskazują, że to człowiek notowany za rozbój i mający związki z pruszkowskimi grupami przestępczymi. A., w chwili gdy przekazywany jest okup, przebywa w Łebie, ale pozostaje w nieustannym kontakcie telefonicznym z dwoma osobami, które krążą w pobliżu miejsca akcji, czyli obok Trasy Toruńskiej. Kim są rozmówcy A.? Pierwszy z telefonów jest zarejestrowany na znaną firmę marketingową w Warszawie, co do drugiego policja nie miała bliższych wiadomości, ale ustaliła, że telefon, z którym z Łeby łączy się Andrzej A., loguje się np. w stacji BTS, w pobliżu której siostra Olewnika czeka na instrukcje od porywaczy. Na policyjnym diagramie widać, że właściciel komórki przejeżdża obok samochodu Danuty Olewnik i zawraca. Według analizy osoba ta sprawdzała, czy siostra biznesmena wykonuje polecenia porywaczy. Drugi z rozmówców Andrzeja A. jest np. w punkcie, który siostrze Olewnika wyznaczono jako miejsce do zawrócenia auta.
To nie wszystko. Z analizy wynika, że telefon Andrzeja A. miesiąc przed przekazaniem pieniędzy logował się w pobliżu miejsca zrzucenia okupu. Po raz pierwszy i ostatni. To kolejna przesłanka, że A. przygotował operację, a potem kierował nią z Pomorza.
Ślady, które potwierdzają taką tezę, policjanci znaleźli w billingach z 2002 r. W tamtym czasie A. intensywnie kontaktował się z jednym numerem w sieci Idea. Z tego telefonu dzwoniono w lutym 2002 r. do Jacka K., aresztowanego wspólnika Krzysztofa Olewnika. 17 lutego 2002 r. sam A. zatelefonował do Jacka K. (co autor policyjnej analizy opatrzył wykrzyknikiem). Kolejne ślady są równie wyraźne: Andrzej A. często dzwonił do firmy żony Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy.
A. kontaktował się też intensywnie z Rafałem K. "Farbowanym", bandytą z grupy mokotowskiej. Rzecz w tym, że "Farbowanego" i młodego Olewnika łączyła bliska znajomość z Izabellą L. Ta zeznała w śledztwie, że K. wiele razy pytał ją o Olewnika.
Kim jest Rafał K.? Do niedawna był prawą ręką gangstera Zbigniewa C. "Daksa", jednego z bossów grupy mokotowskiej, która zajmowała się m.in. uprowadzeniami dla okupu. W 1999 r. razem z "Daksem" i Krzysztofem Mrozowskim "Fraglesem" został zatrzymany na próbie wymuszenia długu (kartkę z namiarami do "Fraglesa" policja znalazła w 2005 r., gdy zrobiła przeszukanie w domu Jacka K.). Z informacji "Dziennika" wynika, że "Farbowany" siedzi w areszcie podejrzewany o udział w akcjach gangu i zlecenie zabójstwa.
Analiza billingów Andrzeja A., który z Łeby miał kierować przekazaniem okupu, udowodniła jeszcze jedną rzecz. A. miał kontakty ze złodziejem Maksymilianem Z. specjalizującym się w kradzieżach bmw. Złodziej ten przed uprowadzeniem kontaktował się z Olewnikiem, a po uprowadzeniu z jego wspólnikiem Jackiem K. Wniosek: Jacek K. miał kontakty z ludźmi zamieszanymi - według policji - w porwanie.

W analizie pojawia się jeszcze jeden trop: numer telefonu osoby, która była zamieszana w zorganizowanie przekazania okupu. W raporcie pojawia się służbowy numer pracownika Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych (MPRD). Właściciel telefonu kręcił się wokół miejsca przekazania pieniędzy. Według policjantów ten człowiek ustawia na Trasie Toruńskiej lampki, obok których Danuta Olewnik miała zrzucić torbę z okupem. Potem jego telefon loguje się w okolicach domu Franiewskiego. Po zatrzymaniu Franiewskiego w jego notesie znaleziono ten sam numer telefonu z nazwiskiem pracownika MPRD. Prokuratura nie udziela informacji o osobach, których nazwiska pojawiły się w raporcie z 2006 r. Nie wiadomo, czy były przesłuchiwane. Nie została podana wiadomość o postawieniu zarzutów którejś z osób, o których piszemy.
Jak w śledztwie została wykorzystana analiza? Tego nie wie też rodzina Olewników. Jej pełnomocnik Ireneusz Wilk powiedział nam: "Dokument jest arcyciekawy. Pokazuje, że grupa porywaczy nie ograniczała się jedynie do bandy Franiewskiego. Co zrobiono z policyjną analizą? Nie wiem. Nieudzielano nam takich informacji."
Wojciech Cieśla, Michał Majewski

Śmierć Olewnika - ujawniono analizę bilingów

Włodzimierz Olewnik (L) i Danuta Olewnik (P), ojciec i siostra zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Fot. PAP/Paweł Kula
PAP
"Dziennik": Gazeta dotarła do analizy policyjnej, pokazujące związki zatrzymanego Jacka K. z gangsterami, którzy porwali Krzysztofa Olewnika. Dokument odkrywa także nieznany dotąd krąg osób zamieszanych w tę zbrodnię.
Jacek K. był przyjacielem zamordowanego Olewnika. Śledczy zarzucili mu udział w gangu, przygotowanie porwania, udział w przetrzymywaniu, współdziałanie z porywaczami i wymuszenie okupu od rodziny.

"Dziennik" dotarł do analizy billingów połączeń telefonów, które łączyły się w lipcu 2003 roku w okolicy, w której w Warszawie doszło do przekazania okupu porywaczom. Z analizy wynika między innymi, że operacją przekazania okupu kierował Andrzej A. powiązany z grupami przestępczymi z Pruszkowa. Andrzej A. w 2002 roku, kilka miesięcy po porwaniu, telefonował do Jacka K. Z analizy wynika też, że A. miał kontakty z żoną Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy.

Analiza billingów Andrzeja A., który z Łeby miał kierować przekazaniem okupu, udowodniła jeszcze jedno - pisze "Dziennik". Mężczyzna miał kontakty ze złodziejem Maksymilianem Z. specjalizującym się w kradzieżach BMW. Złodziej ten przed uprowadzeniem dzwonił do Krzysztofa Olewnika, a po uprowadzeniu do jego wspólnika Jacka K. To oznacza, że Jacek K. miał kontakty z ludźmi zamieszanymi - według policji - w porwanie.

Więcej o sprawie pisze "Dziennik".

Olewnika zdradził najbliższy przyjaciel?
awe, IAR
2009-02-14, ostatnia aktualizacja 27 minut temu


Były związki zatrzymanego Jacka K. z gangsterami, którzy porwali Krzysztofa Olewnika. Dokument odkrywa także nieznany dotąd krąg osób zamieszanych w tę zbrodnię - wynika z analizy policyjnej, o której informuje "Dziennik".


Krzysztof Olewnik w chwili porwania miał 25 lat. Więzili go dwa lata w piwnicy i dole na szambo
Jacek K. był przyjacielem zamordowanego Olewnika. Śledczy zarzucili mu udział w gangu, przygotowanie porwania, udział w przetrzymywaniu, współdziałanie z porywaczami i wymuszenie okupu od rodziny.

"Dziennik" dotarł do analizy billingów połączeń telefonów, które łączyły się w lipcu 2003 roku w okolicy, w której w Warszawie doszło do przekazania okupu porywaczom. Z analizy wynika między innymi, że operacją przekazania okupu kierował Andrzej A. powiązany z grupami przestępczymi z Pruszkowa.
Andrzej A. w 2002 roku, kilka miesięcy po porwaniu, telefonował do Jacka K. Z analizy wynika też, że A. miał kontakty z żoną Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy.

Analiza billingów Andrzeja A., który z Łeby miał kierować przekazaniem okupu, udowodniła jeszcze jedno - pisze "Dziennik". Mężczyzna miał kontakty ze złodziejem Maksymilianem Z. specjalizującym się w kradzieżach BMW. Złodziej ten przed uprowadzeniem dzwonił do Krzysztofa Olewnika, a po uprowadzeniu do jego wspólnika Jacka K. To oznacza, że Jacek K. miał kontakty z ludźmi zamieszanymi - według policji - w porwanie.
Źródło: "Dz"
Olewników zamieszany w zbrodnię

Podejrzany Jacek K. (© TVP INFO)
Piotr Weltrowski, Sebastian Śmietanowski
2009-02-14 11:22:50, aktualizacja: 2009-02-14 11:22:50
Podawał się za przyjaciela porwanego Krzysztofa Olewnika. Razem z nim prowadził interesy. Gdy syn biznesmena został porwany, jeździł z okupem.
Wczoraj Sąd Rejonowy w Gdańsku zdecydował o aresztowaniu na 3 miesiące Jacka K. Jest podejrzany o współudział w zbrodni. K. usłyszał zarzuty udziału w zbrojnej grupie przestępczej planującej porwanie Olewnika oraz wymuszenia okupu. - Grozi mu za to 8 lat więzienia - mówi Jerzy Szymański, zastępca prokuratora generalnego.

Może wreszcie uda się schwytać osoby, które zleciły porwanie i brutalne zabójstwo brata - mówi siostra Krzysztofa Danuta Olewnik-Cieplińska. Na razie bowiem osądzeni zostali tylko bezpośredni sprawcy. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego w środę w Płocku zatrzymali Jacka K. Policjanci przeszukali jego mieszkanie oraz dom jego byłej żony i rodziców w Drobinie. Działali na zlecenie Prokuratury Krajowej.

W czwartek K. przedstawiono zarzuty. Dawny kolega Olewnika jest więźniem specjalnym. Nadano mu kategorię "N". Oznacza to, że jako wyjątkowo niebezpieczny przestępca będzie obserwowany przez całą dobę przez zainstalowane w celi kamery. Służba więzienna i śledczy zrobią wszystko, by Jacek K. nie skończył jak skazani za porwanie i morderstwo Krzysztofa Sławomir Kościuk i Robert Pazik. Obaj - w niewyjaśnionych okolicznościach - popełnili samobójstwo. Zabił się także Wojciech Franiewski, główny szef porywaczy.

Kim jest Jacek K.? To rówieśnik Krzysztofa Olewnika, ma 33 lata. Mieszkali po sąsiedzku, najlepsi kumple od czasów podstawówki, razem chodzili do szkoły średniej, potem od 1998 r. prowadzili wspólne interesy, m.in. firmę sprzedającą maszyny rolnicze oraz firmę handlującą stalą - Krupstal. Byli nierozłączni: razem na dyskotekach i na imprezach z dziewczynami. To Włodzimierz Olewnik żyrował kredyt, który zaciągnął Jacek K. na budowę hali. Niejednokrotnie Jacek K. wypowiadał się, że każdy grosz, jaki zarobił, to właśnie dzięki pomocy Olewników.

Rodzice Jacka K. również pracowali w firmie Olewnik: matka w masarni, ojciec jako stróż. To Danuta, siostra Krzysztofa, dała Jackowi K. pieniądze na kurs prawa jazdy i pożyczyła na pierwszy samochód. Ona też została chrzestną jego jedynego syna (chłopiec ma dziś 10 lat). Ale małżeństwo mu się nie udało. Z żoną Iwoną rozwiódł się w 2006 roku.
Wiadomo, że Jacek K. był na imprezie w domu Olewników w nocy przed porwaniem Krzysztofa. To przyjęcie miało być podziękowaniem dla policjanta za to, że puścił Jacka K. złapanego na jeździe bez dokumentów. Znajomy funkcjonariusz na imprezę nie przyszedł. Jacek K. był też pierwszym, który zawiadomił Włodzimierza Olewnika o zniknięciu syna. Później, w wyniku śledztwa, okazało się, że bandyci odjechali spod domu Olewników bmw należącym właśnie do Jacka K. Policja nie podjęła jednak tego tropu.

Przez wiele miesięcy miał on też próbować pomagać rodzinie Olewników, wypytywać gangsterów z Pruszkowa (stamtąd pochodzi jego była żona), kilkakrotnie jeździł m.in. do Łodzi z okupem.
Porywacze dzwonili i puszczali nagranego Krzysztofa. Na jednej z taśm słychać w tle głosy porywaczy. Policja podczas pierwszego śledztwa nie zbadała ich. Prawdopodobnie słychać tam Jacka K. Po porwaniu został jedynym właścicielem firmy. Przez cały czas związany był z branżą stalową.

Pracował m.in. w JBJ Consulting, firmie Metex. Dzisiaj prowadzi firmę JMS Stal-Produkt w Płocku. Już po porwaniu Krzysztofa zdał maturę i skończył studia. W ubiegłym roku rozpoczął studia doktoranckie w Szkole Głównej Handlowej. Wczoraj Ministerstwo Sprawiedliwości odtrąbiło wielki sukces. Jerzy Szymański, zastępca prokuratora generalnego, oznajmił, że aresztowanie Jacka K. to przełom w śledztwie, tymczasem w Płocku, Drobinie i Sierpcu od dobrych kilku lat mówiło się, że K. musiał maczać palce w tej ohydnej zbrodni.

W sierpniu ubiegłego roku rozmawialiśmy z jednym ze znajomych Jacka K. Spotkaliśmy się na parkingu stacji paliw przy wjeździe do miasta. Pięć minut później na miejscu był również Jacek K. Podjechał terenowym wozem. Przypadek? - Nie ma przypadków - stwierdził wówczas jego znajomy. - Jacek K. zachowuje się jak złodziej, na którym czapka gore. To oczywiste, że w całej tej sprawie ma cholernie nieczyste sumienie.

Współpraca Anita Czupryn


ojej, jaki wysyp niesamowitych i sensacyjnych informacji ..., a nie mówiłem, dobry egzorcysta potrafi cuda zdziałać ...


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL